Strona - 1 Anatol Krzyżanowski. DWA PRĄDY Powieść na tle współczesnym. Odznaczona zaszczytnie na konkursie, "Kuryera Warszawskiego" Warszawa. Nakład i druk S. Lewentala. Nowy - Świat Nr. 41. Доэолено...
Strona - 2 Cmentarz też, usiany nagrobkami staczał się po pochyłości wzgórza łagodnie ku wiosce, która rozłożywszy się malowniczo u jego podnóża, biegła długim sznurem chat białych, zalotnie wśród zieleni błyskających, by ostatnimi domkami...
Strona - 3 — Janie, co to za obchód? Służący, który oddawna zerwał czapkę z głowy i, wzruszony głosem z piersi setek płynącym, wiódł oczyma za tą żywą falą, rzucił mimowoli oburzone na chlebodawcę swego wejrzenie. — Procesya Bożego Ciała —...
Strona - 4 ca to nie na takie malutkie dłonie; niech mi wolno będzie dopomódz pani. Dziewczę skinąwszy w milczeniu głową, usunęła się na bok nieco. — Wszak pani pozwoli wyręczyć się? — pytał z ręką, wspartą na wrotach, pochylając ku niej...
Strona - 5 Przedstawiono mi moich pupilów, czternastoletniego może wyrostka i tę samą dziesięcioletnią ówcześnie Terenię, którym kazano, aby mi za przyszłą opiekę z góry dziękowali. Pani Opolska płakała, mąż jej umierał, w domu zamęt....
Strona - 6 usprawiedliwia wszystko. Nie mogłeś przecież siedzieć w domu dla cudzych interesów. Rysy Morskiego rozpogodziły się. — Tak, masz racyę. Trudno mi było całe życie przekształcać, z powodu narzuconej nad obcemi dziećmi opieki. — To dobro dla...
Strona - 7 nowanie, dobry ton i wyższość nad prostymi śmiertelnikami, godność tę dzierżyło dziedzicznie, a Indye przed i zagangesowe patrzyły z uwielbieniem na swoich fetyszów, przysięgając, iż podobnych wzorów dynstynkcyi i cnót obywatelskich nie...
Strona - 8 z fantastycznemi częstokroć godnościami kasztelanów, krajczych, łowczych i wojewodów, gdy nawet biskupia infuła dziadka po kądzieli uświetniła zbiór ten, a jeszcze starożytność rodu Morskich nie dosyć imponowała światu, pan Ignacy, po...
Strona - 9 umyślnie Prusaka, który pykając z porcelanowej fajeczki, dopomógł starej domatorce do odbycia "dobrowolnej" ku Gdańskowi podróży. Obcięte, pokiereszowane, porąbane olbrzymy jej, a raczej kości z nich tylko, płynęły Bugiem do Wisły, a dalej...
Strona - 10 nietylko zaufanie, ale i życzliwość starego hrabiego, podnoszącą ich obu w mniemaniu ogółu. Wiek ma jednak swoje prawa; pomimo też czynnego życia i wielkiego zapasu energii, Morski zaczął ku ogólnemu zmartwieniu stopniowo zapadać na zdrowiu....
Strona - 11 rzeczą stanąć w chwili takiej przy niej, a kto wie, może rozpalona iskra uczucia rodzinnego rzuci szlachetniejszą myśl do tej duszy, może zbudzone pojęcie obowiązku zdoła go zatrzymać później w domu. III. Wioska Opole, o małą...
Strona - 12 Opolski miał bliższe obowiązki. Podnieść i uszlachetnić warstwy niższe, była to mrzonka święta, ale nie dająca się urzeczywistnić odrazu. Inna też troska szarpała w tej chwili sercem umierającego. Tam dopełnił zadania, rzucił bowiem...
Strona - 13 — Dziękuję — wyszeptał. — Zdjąłeś mi ciężar z piersi. Zgon mój niech cię nie smuci, stary druhu. Oczy jego pałały, dłonie obu w gorącym splotły się uścisku. — Hrabia Eustachy! — wybiegło na usta pani Opolskiej, która ujrzawszy...
Strona - 14 się napowrót na kolana u wezgłowia, jak gdyby widokiem siły swej i spokoju otuchy choremu dodać chciała. — Nie mogę — jęknął żałośnie, — nie rozumiem nic. niech Terenia mówi pacierz... Posłuszna skinieniu matki dziewczynka, uwolniła...
Strona - 15 jego wyraźne żądanie; że sam wobec przymusowego wyjazdu polecił wypróbowanemu i znanemu człowiekowi staranie nad sierocym majątkiem swych krewnych. Uspokojony w ten sposób, z dobrą już miną zajeżdżał przed ganek Opola, jakkolwiek wrota, u...
Strona - 16 luią, racz tymczasem przedstawić mnie pięknej swej jedynaczce. Panna Teresa w tej samej, co wczoraj popielatej sukience, ze swobodnie wijącemi się czarnemi warkoczami, staią dumnie wyprostowana, rączką jedną lekko o stół wsparta. Pęk maków...
Strona - 17 tek i opuszczenie. Porzucone dla wielkich idei mniejsze obowiązki miejscowe mszczą się dziś bezlitośnie; najbliżsi karzą szyderstwem i niewiarą. Trzeba też zaiste wiele odwagi, aby bez przyjaznego uścisku dłoni, bez życzliwej rady i wskazówki...
Strona - 18 uczuciem. — Brawo! szanuję cię za tą rozumną cześć dla przeszłości i za odwagę własnych przekonań. Panna Teresa patrzyła tylko na niego z wilgotnym jakimś blaskiem w źrenicach, a wyciągając rączkę, szepnęła: — Żałuję, że Tadeusz...
Strona - 19 za ogień, jaki temperament; znać rasę. Nichże mi kto mdlą mieszczankę taką pokaże. Wtem przyponiniał sobie wzgardliwe zachowanie się panny Opolskiej i rysy jego mimowolnemu uległy skrzywieniu. Po raz to pierwszy nie uwielbiano jego tytułu,...
Strona - 20 — Jesteś pan moim wujem — poprawiła. Morski skrzywił się lekko. — Wujem? Tak poważnie? Wolę jednak i to, nad wyraz sztywno rzucany. Czy zgoda, kuzyneczko? — Dobrze, ale później. Od tylu lat odwykłam uważać pana za członka naszej...
Strona - 21 na czele ich właśnie — poprawiła szczerze. Kocham serdecznie starego Kotwicza i dzięki jemu pozbyłam się strupieszałych, pleśnią szlachetczyzny trącących uprzedzeń. — Kochasz go kuzynko? A czy wolno wiedzieć, czem skarb taki, jak miłość...
Strona - 22 czekała ochłody i ożywczego wśród spiekoty ukojenia. Bug jednak, tak majestatycznie szeroką wstęgą rozlany niedawno, dziś, nie pozując już na rzek królowę, cofnął do zwykłego koryta swe wody, a zaznaczywszy szarą madą* ślady ostatniego...
Strona - 23 — Przepraszam cię, ojcze, za opieszałość te i dziękuję, żeś mnie zawstydzić spróbował. — Przypuszczałem, że wskutek pory roboczej -musisz być bardzo zapracowany i dlatego... Młody człowiek z pewnem pomieszaniem książkę odsunął. —...
Strona - 24 względnego wykształcenia, sam ręką zapracowaną za kosę i pług chwytałem, by im pokazać, że chłopem jestem i chłopem pozostanę, a żyjąc ich życiem, ciesząc się radością i płacząc nad troskami, szczęścia wszystkich tylko pragnę; —...
Strona - 25 żując mu obowiązek, dawał zarazem jako tarczę obronną, poczucie godności własnej i honoru, który nakazywał oddać wszystko, niczego wzamian nie żądając. Dla Jerzego, słowa te były echem radośnem własnych pragnień. Podniecając...
Strona - 26 miczną powagą. — Cir constances atténuantes, wobec których ferowanie wyroku odłożyć nam przyjdzie.. Czy te same wszechpotężne przyczyny wstrzymywały pana od bywania w Opolu ostatnimi czasy? — Nie, lecz miejsce to wstrętnem mi się stało...
Strona - 27 Spojrzenie też, jakiem obejmował wysmukłą tę postać w bieli, musiało gorącą moc posiadać, bo zbudzona ze słodkiej zadumy, Terenia, od niebios szczytu, czarne swe oczy nagle na młodego przeniosła mężczyznę. Promienne gwiazdy jednak, jakby...
Strona - 28 — I owszem, ułożymy je razem. — Obowiązek ten powinien spaść na mnie — zauważył, przybliżając się Jerzy. — Wszak je tak mozolnie na głębinach zbierałem. — Cóż to za romantyczny spacer! — rzucił Eustachy Morski sarkastycznie....
Strona - 29 a jednak inni dojrzeć tego nie chcą. Dla nich przybłęda Kruzenberg i chłop Kotwicz, będą zawsze jakimś niższym gatunkiem człowieka, współrodakami faute de mieux, parweniuszami, których tolerować trzeba, bo jeden imponuje pieniędzmi,...
Strona - 30 drużbowie, a od pasów ich, mosiężnymi nabijanych gwoździkami, białe spływały szarfy. W ręku, jeden trzymał dary' dla dziedziczki, drugi, na dwa łokcie może wysoką, formę rozłożystych rogów mającą, palmę, całą pokrytą zielenią i...
Strona - 31 stając przed nimi z lekką zorzą rumieńca na licach — panowie, czy żaden nie raczy przetańczyć z panną młodą? Eustachy Morski zmierzył pogardliwem okiem czerwoną i Lożą dziewczynę. — Cousine, me voulez-vous rendre ridicule? —...
Strona - 32 i, zatrzymawszy się nagle, promienna, cudownie piękna, dodała: — A tośmy się zatańczyli, wszak mama z podwieczorkiem czeka. Do zastanowionego na ganku stołu wódka, piwo, chleb i owoce ściągnęły już biesiadników, których pani Opolska...
Strona - 33 — Czy to nas taniec pana tak smutno usposobił — pytał z lekkim wyrzutem — że aż łzami dźwięczącą gra twoja musiała zwrócić uwagę wszystkich, nawet starego Jędrzeja? — Nie wiem — wyszeptał. — Taniec mnie odurzył, a pieśń...
Strona - 34 snać długoletniem zaniedbaniem, stara się pamięć jego z podwójną zatrzeć gorliwością. — To mnie gniewa właśnie. Co prawda, wolałabym, aby nas rzadziej usczęśliwiał swą osobą. — W takim razie trzebaby usunąć magnes, który go tu...
Strona - 35 ca twego rzadziej widujemy. Unika nas z obawy, by tu Morskiego nie zastać. — Skoro tak, my będziemy częściej jeździli do Leśniczówki — wtrąciła Terenia żywo. — Nie wiem, dlaczego rzecz ta niepokoić mnie zaczyna. — O, to nie słuszne —...
Strona - 36 Niczego nie żądać? Czy mógł powtórzyć to śmiało, i z uczciwie podniesionem czołem wejść pod dach Opola? Czółno płynęło w tej chwili w tę samą leśną gęstwinę, którą niedawno przebiegali z Terenią, a Jerzemu nagle zdało się, iż...
Strona - 37 współzawodnicząc z nim również na torze wyścigowym, hrabia Eustachy zaprosił go na parę tygodni do dóbr swych nadbużnych, gdzie roztaczał przed nim cały arsenał starodawnej gościnności, połączony z wielkopańskim zbytkiem i przepychem....
Strona - 38 Cel dobroczynny kazał uwzględnić brak gospodyni domu. Orłów wreszcie uważał się za punkt neutralny w takim razie, a spragniona zabawy młodzież i mamy, dla których niedoszły pan minister był bądź co bądź pierwszorzędny partyą, nie...
Strona - 39 jednak, iż chodzi tu o sprezentowanie opieki, nie chciałyśmy, aby brakło przy niej pana Kotwiczą; stąd wypadło nam poczekać trochę na naszego towarzysza. Eustachy Morski podniósłszy oczy, postrzegł teraz dopiero wysmukłą postać Jerzego,...
Strona - 40 — Ostrożnie, panie Eustachy — zaśmiał się bankier. — Piękne parafianki mają tę wadę, iż biorą życie poważniej od nas; lekką galanteryą do niczego tu nie dojdziesz. Panna Opolska wygląda na tragiczną bohaterkę; można też z góry...
Strona - 41 tej sielance, co jak powierzchnia cichej wody, czysta, spokojna i przezrocza, kryła jednak toń niezbadaną i na dnie, rwącym swym prądem, coraz głębsze ryła łożysko, aż z czasem nurtem potężnym, miała oba unieść ich życia. Metamorfoza...
Strona - 42 XI. Mazur ten, będący dla Tereni i Jerzego jednym poematem, przez własną wyśpiewanym duszę, stał się hrabiemu Morskiemu przysłowiową solą w oku, która więcej gryzie i pali, niż ból gwałtowniejszy, a krócej trwający. Wiedział, że...
Strona - 43 I ucałowawszy ze czcią rękę pani Opolskiej, przybliżył się do koziołka, na którym Terenia wciąż jeszcze lejce trzymała, oddał je nadbiegającemu chłopakowi, a wyciągnąwszy atletyczne swe ramiona, ujął obiema rękami dziewczę wpół i na...
Strona - 44 sów tych dobrać się dopiero. W tejże chwili na pro gu stanął Jerzy, a objąwszy bystrem okiem śliczny obrazek, ujrzawszy na tle skromnego zakątka, w którym tyle lat życia przepędził, postać wyśnioną w marzeniach tylokrotnie tutaj widzianą,...
Strona - 45 Łuna krwawego rumieńca oblała męskie rysy Jerzego. — Nie potrzebnie powiększasz, ojcze, dzielącą nas przepaść, bo i tak... — Ja ci ją przypominam tylko... — Przypominasz, rwąc serce, jak kawał szmaty bez czucia, a niedawno jeszcze nie...
Strona - 46 ty więcej jeszcze; byłoby to szlachetne zadośćuczynienie za krzywdę wam wyrządzoną; masz prawo żądać go, nie w swojem przemawiając imieniu. Mówił gorąco, oczy Tereni zapałem też błysnęły. — Patrz, co za cel przepyszny! Pani Opolska...
Strona - 47 — Podły! — wybiegło na usta Tereni. Kotwicz nie słyszał jej nawet. — Ogień zapłonął mi w żyłach, żar wściekłości mózg wypalał. Nie umiałem, jak mąż ucywilizowany, podać mu karty z wyzwaniem; mnie innej, krwiożerczej,...
Strona - 48 w jej duszy. Słowa umierającego echem potężnem brzmiały dotąd w jej sercu. Tereni zdawało się, iż ojciec z za grobu przemawia do niej, wskazując drogę, po której iść była powinna. Przytuliwszy czoło do krzyża, jak gdyby niemą na tamten...
Strona - 49 właśnie, mój wuju, dźwignąłbyć sobie pomnik wieczysty i stanąłbyś wyżej ponad czczy tłum w oczach całego świata. Była tak słodką, iż Morskiego zaślepienie coraz dalej unosiło. — Prócz twoich oczu, o żadne mi inne nie chodzi —...
Strona - 50 miętności, pochyliła się tak naprzód, iż palący jej oddech musnął po twarzy kobietę. Ujrzawszy tuż przy sobie te rysy, wykrzywione wstrętnem uniesieniem i oczy, pałające dziko, posłyszawszy oddech chrapliwy, przy którym piersi podnosiły...
Strona - 51 ją, prosząc o wytłómaczenie, skąd ten honor spada na nas tak często? Jerzy pobladł silniej jeszcze. — Daruj, panie hrabio, ale najpierw muszę ci odmówić prawa do podobnego pytania, tem więcej, iż dziś przybywam tu na wyraźne, przysłane mi...
Strona - 52 nów, pozwalam sobie wyrazić prośbę, abyś nas na przyszłość raczył uwolnić od swej obecności. Zaczem na zbielałe wargi Jerzego zdołała jakakolwiek wyjść odpowiedź, portyera została szarpniętą gwałtownie i w progu stanęła wyprostowana...
Strona - 53 — A ja myślałam, że pan mie kochasz? — wyrzekła z prostotą. — Czy ja cię kocham? Och, mógłbym tu tylko powtórzyć słowa, czytane niedawno razem z panią: "Ofiarowałem ci serce moje, jak gromnicę, którą się stawia przed świętym...
Strona - 54 XIV. Czas, pędzący na skrzydłach nieskończoności, cztery w księdze swej przewrócił karty. Cztery lata upłynęły od opowiedzianych wypadków. Zaręczyny Jerzego Kotwicza z panną Teresą Opolską silne wśród przedgangesowej i zagangesowej...
Strona - 55 wniósłszy akcyę sądową, zaczem nastąpi przedawnienie, wyprocesować Jerzego i zrujnowawszy niezbyt zamożnego człowieka, całe wydrzeć mu mienie. Gdy hrabiemu, szukającemu oddawna środków do zemsty, projekt ten poddano, aż podskoczył,...
Strona - 56 — Cicho, najdroższy — wyszeptała. — Czyżutrata majątku tak wielkim jest nieszczęściem? Oboje jesteśmy młodzi i silni, oboje pełni wiary w przyszłość. Na razie przyjmie nas ojciec do Leśniczówki, lub Tadzio do Opola, a później...
Strona - 57 z nazwiska twej żony, mogę jedynie błogosławić tę chwilę, w którejśmy sobie ręce podali. Najdroższy, pamiętaj, iż wdzięczna za lata szczęścia, jakie przeżyliśmy, ufna w zadowolenie moralne na przyszłość, chętniej z tobą podzielę...
Strona - 58 Pamięć ostatniego widzenia złowieszczo mignęła mu w oczach, doznał takiego wrażenia, jak gdyby zawieszony za kołnierz w powietrzu, stopami ziemi nie mógł dostać. Rozgniewany sam na siebie, uderzyli, nogą o posadzkę. Wszak teraz właśnie miał...
Strona - 59 Opolskiej i wprowadzenie za jego pomocą pańskiego syna do niedostępnych mu wpierw kółek, inaczej było tłómaczonem. Ręce Kotwicza, wsparte na lasce, silniej się około niej zacisnęły. Była to jedyna oznaka wzruszenia.. — Czy więc za...
Strona - 60 Wyciągnięta prawica starca drzała; długa, biała broda majestatu mu dodawała. — Żegnam! — zawołał i ku drzwiom się skierował. W miarę jak się oddalał, Morskiemu wracała przytomność. Jak to, zamiast go zmaltretować, upokorzyć,...
Strona - 61 chcąc, byś mię przywiódł do zapomnienia, że jesteś wujem mojej żony i dziadkiem moich dzieci, woię natychmiast progi te opuścić. Przymrużone oczy Morskiego gniewem strzeliły. — Powoli, powoli, mości panie, — wycedził sardonicznie. —...
Strona - 62 XVI. Bryczka, wioząca Kotwiczą, zamiast ku Kalinie do Opola wprost skierowaną została. Miejsce to, łączące dla Jerzego tyle wspomnień szczęścia, stanowiło jedyną ucieczkę, w której, nie kryjąc miotających nim wrażeń, mógł radę i...
Strona - 63 ten w ręku hrabiego — mówił dalej Jerzy Kotwica z goryczą — biedne zaś moje dzieci i żonę, mogę tylko w razie śmierci polecić opiece ojca i twojej, Tadeuszu. On, złamany wiekiem, nie zdoła już ich wychować, ty więc, jako. brat Teresy, a...
Strona - 64 — Czy tylko w aktach? — rzucił Eustachy sarkastycznie. — Niestety, podobno i w życiu: tak przynajmniej każe mniemać misya, sprowadzająca nas ta dzisiaj. Zająwszy zaś wskazane miejsce, ciągnął dalej. — Domyśla się zapewne pan hrabia, iż...
Strona - 65 — Czy herb mój jest jeszcze nie dość dobrym dla pana? — stłumionym podjął głosem. — Nie, ale mój młodzieńcze, pamiętaj, że nie jestem Herodem, abym własnych pupilów zarzynał. — To niegodna wymówka — zawołał Opolski porywczo. —...
Strona - 66 później masę pieniędzy na proces, a wreszcie zostałeś znieważony. Równocześnie zaś, jeżeli odmówisz pojedynku, świat krzyknie, żeś tchórz nikczemny i dotknie cię właściwym w waszych pojęciach ostracyzmem. Jeżeli będziesz się...
Strona - 67 by nie hejnał rzewny, który ze słowiczej wyszedłszy piersi, zdawał się modlitwę dziękczynną wymowniej nieść przed tron Przedwiecznego. W tem, w pobliżu rozległ się tętent wierzchowców. Wiewiórka, skacząca po polance, zatrzymała się...
Strona - 68 XVIII. Rana, otrzymana przez Tadeusza Opolskiego, była tak ciężką, iż życie jego długo bardzo na włosku wisieć się zdawało. Kula, strzaskawszy obojczyk, uwięzia nieszczęśliwie wśród, sieci koncentrujących się tu nerwów, stąd też...
Strona - 69 — Został więc śmiertelnie raniony? — Uratowanie go do cudów należy. Wymodlono go, wybłagano; mocą miłości i starań wydarto śmierci tylko. Siły młodości dużo tu również znaczą. — Tak, siły młodości — wyszeptał chory i...
Strona - 70 cześnie głos pełen młodzieńczej siły — iż Kotwiczowie nie mają dość szlachetnej dumy, by przebaczać swym wrogom. Dotknąłeś mię we wszystkiem, co miałam najdroższego na świecie; znieważyłeś ojca, zatrułeś spokój brata, omało nie...